Uroczystości

Niezłomni spod Przehyby

Przed 59 laty, 10 VII 1955r., funkcjonariusze UB dokonali obławy na czterech ostatnich Żołnierzy Niezłomnych, którzy po wojnie nie złożyli broni, nie zaakceptowali komunistycznego ustroju i aż tak długo ukrywali się w bunkrze w lesie Krzemieniny położonym niedaleko Przehyby, ponad Szczawnicą. Byli to Stanisław Perełka ps.„Zdobycz”, „Dembiński”, Józef Walkosz ps. "Buk", Józef Oleksy ps. „Bożek” i Walenty Sajdak ps. „Karcz”. W wyniku akcji Perełka i Walkosz zginęli, śmierć poniósł też jeden z ubeków. Oleksemu i Sajdakowi udało się zbiec – złapano ich później, w listopadzie 1955 r., osądzono i skazano na karę długoletniego więzienia. Zwłoki poległych partyzantów zawieziono do Nowego Sącza i pochowano  cichaczem na tamtejszym cmentarzu w bezimiennym grobie. Natomiast poległemu funkcjonariuszowi UB na tym samym cmentarzu wyprawiono uroczysty, pokazowy pogrzeb.

Dla upamiętnienia tragedii pod Przehybą z inicjatywy Instytutu Pamięci Narodowej i Parafialnego Oddziału Akcji Katolickiej w Szczawnicy, przy współudziale Nadleśnictwa w Krościenku n. D., Wspólnoty Leśno –Gruntowej, Pienińskiej Szkoły Zawodowej, Gimnazjum Publicznego w Szczawnicy, Podhalańskiej Grupy Rekonstrukcji Historycznej ZP „Błyskawica” oraz osób prywatnych na miejscu wydarzeń została postawiona, a następnie odsłonięta i poświęcona tablica upamiętniająca poległych i wszystkich tych, którzy walczyli o wolną Polskę. W niedzielę 22 VI o godz. 12.00 w lesie Krzemieniny została odprawiona Msza Święta, którą sprawował ks. proboszcz Franciszek Bondek. W Eucharystii uczestniczyło ok. 130 osób – w tym pani poseł Anna Paluch, przedstawiciel IPN Marcin Kasprzycki, radny województwa małopolskiego Jan Hamerski, nadleśniczy Nadleśnictwa Krościenko Olaf Dobrowolski, a także członkowie rodzin Józefa Walkosza i Józefa Oleksego –  ich dzieci i wnuki. W liturgię słowa włączyli się uczniowie Gimnazjum Publicznego, a pani poseł zaśpiewała psalm. W homilii ks. proboszcz podkreślił, że trzeba pamiętać o wszystkich tych, którzy podjęli trud heroicznej walki o niezawisłą Polskę, o godność, honor i ducha Polskiego Narodu, za co zapłacili wysoką czy nawet najwyższą cenę: prześladowania, tortury, więzienie i śmierć, a następnie pogrzebanie w bezimiennej mogile, na której później chowani byli często ich oprawcy. W komunistycznej propagandzie nazywano ich bezczelnie „bandytami”, „zaplutymi karłami reakcji”, „faszystami”, by tylko zabić pamięć o nich w Narodzie, zaś ich rodziny skazywane były na rolę obywateli drugiej kategorii. W dalszej części homilii ks. proboszcz powoływał się na słowa św. Jana Pawła II, który w Liście  z okazji 50. rocznicy Bitwy pod Monte Cassino tak pisał: „Trzeba wspomnieć wszystkich zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przeniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i przed historią, żeby nie zamazywać prawdy o naszej przeszłości w tym decydującym momencie dziejów”. Kaznodzieja apelował, by pamiętać o Żołnierzach Wyklętych, by przywołać każdego z nich z osobna i po imieniu, wywołując z tego wielkiego bezimiennego tłumu, zepchniętego jeszcze do niedawna w niebyt historii. Dziś tak wielu pyta: „po co to wszystko?, po co ekshumacje, badania, by ustalić, kto w danym miejscu spoczywa?, po co, po tylu latach, zajmować się tym wszystkim i grzebać w grobach?” Jako odpowiedź ks. proboszcz cytował słowa poety Zbigniewa Herberta pochodzące z wiersza „Pan Cogito… o potrzebie ścisłości”: „jak trudno ustalić imiona wszystkich tych co zginęli w walce z władzą nieludzką (...) a przecież w tych sprawach konieczna jest akuratność nie wolno się pomylić nawet o jednego (…) jesteśmy mimo wszystko stróżami naszych braci (...) musimy zatem wiedzieć policzyć dokładnie zawołać po imieniu opatrzyć na drogę”.

Wstrząsające wrażenie, zwłaszcza na rodzinach Niezłomnych ze Szczawnicy, wywarła inscenizacja pt. „Grupa przetrwania 1955” w wykonaniu Grupy Rekonstrukcji Historycznych ZP „Błyskawica” oraz zaproszonych GRH z Powiśla Dąbrowskiego i Gorlic. Przedstawiono w niej szczegółowy przebieg wydarzeń z  lipca 1955, to jest: Powrót partyzantów z akcji aprowizacyjnej pod dowództwem Stanisława Perełki z trzema podkomendnymi: Walkoszem, Oleksym i Sajdakiem.

Obława przyprowadzona przez donosiciela i funkcjonariusza bezpieki.

Atak funkcjonariuszy, wśród których był zastępca szefa Powiatowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Publicznego w Nowym Sączu (Edward Solarski).

Śmierć dwóch partyzantów (Perełki oraz Walkosza) i jednego funkcjonariusza UB (Solarskiego).

Ucieczka dwóch partyzantów i strzelanina za nimi.

Zakończenie akcji –  brutalne przeszukiwanie poległych partyzantów przez Bezpiekę, dowodzący mówi: – „Jeszcze dziś rano walczyli o Polskę bez komunistów, teraz z twarzami wdeptanymi w ziemię i rozrzuconymi rękami leżą tu przed nami”.

Po tych emocjach przyszła pora na chwilę odprężenia, na wspomnienia, rozmowy i na posilenie się partyzancką grochówką.

Druga część uroczystości miała miejsce w domu parafialnym w Szczawnicy. Zaprezentowano tam wystawę „Żołnierze Wyklęci. Szczawnica 2014” poświęconą czterem niezłomnym partyzantom. Można było na niej obejrzeć związane z nimi dokumenty a także wykopane niedawno na miejscu dawnego bunkra różne używane przez nich przedmioty, w tym elementy uzbrojenia. Następnie przedstawiciel IPN, krakowski historyk Marcin Kasprzycki wygłosił referat zatytułowany: „Historia Stanisława Perełki – od konspiracji ludowej do grupy przetrwania (1944—1952)”. Poruszone w nim treści wywołały żywą dyskusję zebranych.

Halina Mastalska

 

Kilka migawek z uroczystości upamiętniających Żołnierzy Niezłomnych

w lesie Krzemieniny 22.06.2014 r.

Designed byNet48.pl