Dzień Społeczny w Gródku

Dzień Społeczny w Gródku

 

Katolicy i kultura – taki tytuł nosiła konferencja, która odbyła się 24 IX br. w Gródku nad Dunajcem w ramach zorganizowanego przez DIAK siódmego już Dnia Społecznego. W spotkaniu, które odbyło się w Domu Rekolekcyjnym „Arka”, wzięło udział około 200 osób. Rozpoczęło się ono Mszą Świętą, którą w asyście kilkunastu kapłanów – w tym ks. Jana Bartoszka – sprawował ks. bp Wiesław Lechowicz.  On również wygłosił homilię. Nawiązał w niej do słów z aklamacji przed Ewangelią, które tego dnia brzmiały:

 

 

 

„Błogosławieni, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”.Ksiądz Biskup snuł refleksję nad tym, jak winno się słuchać słowa Bożego, aby to słuchanie stało się pożyteczne i owocne. – Cóż to znaczy słuchać? – pytał. To przede wszystkim przyjmować Boże słowo. Warunkiem niezbędnym do słuchania jest cisza. Bóg mówi, a człowiek milczy. Cisza nieraz przemawia wymowniej niż najpiękniejsze słowa. W ciszy łatwiej jest poznać Boga, samego siebie i drugiego człowieka. Cisza jest konieczna, by adorować Boga i by Go kontemplować. Słuchaniu ma towarzyszyć świadomość, że słowa Boga płyną z Jego miłującego serca, pochodzą od Osoby, która nas kocha, która wskazuje nam drogę szczęścia – inną niż ta, którą lansują media. One bowiem propagują kulturę hałasu i przemocy. A tymczasem kultura, aby zasłużyła na miano właśnie kultury, musi wydać takie owoce, takie wytwory ludzkiego umysłu, które będą człowiekowi służyły i pomagały mu. Mogą się one rodzić tylko z ciszy, z zadumy i z szacunku dla drugiego człowieka.Drugą część spotkania, czyli konferencję naukową, poprowadziła Pani Prezes DIAK Bożena Kwitowska. W swoim wystąpieniu najpierw powitała przybyłych gości oraz wszystkich zebranych, a w słowie wstępnym przytoczyła słowa Jana Pawła II wypowiedziane przez niego podczas pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny: „Kultura jest wyrazem międzyludzkiej komunikacji, współmyślenia i współdziałania ludzi. Powstaje ona na służbie wspólnego dobra - i staje się podstawowym dobrem ludzkich wspólnot”.Pierwszym prelegentem był ks. dr Andrzej Turek, obecnie adiunkt na Wydziale Nauk Społecznych w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej KUL, a w latach 2003-2010 dyrektor i redaktor naczelny tarnowskiego wydania „Gościa Niedzielnego”. Przedstawił on referat pt. „Katolicy i kultura w kontekście dokumentu Konferencji Episkopatu Polski ‘W trosce o człowieka i dobro wspólne’”. Skupił się  na trzecim rozdziale tego dokumentu, którego tytuł brzmi: „W trosce o kulturę”. Dowcipnie i ze swadą poddał zjawisko kultury wieloaspektowemu oglądowi, analizując m. in. takie zagadnienia, jak: kultura duchowa jako dobro wspólne, globalizacja kultury, prawo do dziedzictwa kulturowego, pluralizm społeczny i polityczny wobec wolności obywateli i ich prawa do tolerancji. Sporo miejsca poświęcił ważnym elementom kształtującym polską myśl katolicką, mówił o patriotyzmie, o kulturze narodowej, o związku historii i religii z kulturą. W swoim wystąpieniu powoływał się na autorytety tej miary, co Paweł VI i Jan Paweł II. Bardzo mocno zabrzmiały słowa z Adhortacji apostolskiej Evangelii nuntiandi papieża Pawła VI, który ubolewał, że: „Rozdźwięk między Ewangelią a kulturą jest bez wątpienia dramatem naszych czasów, jak był nim także w innych epokach”. Papież postulował zatem: „(...) trzeba dołożyć wszelkich starań i zabiegów, żeby ewangelizować troskliwie ludzką kulturę, czy raczej same kultury. Jest rzeczą konieczną, żeby się one odrodziły na skutek swego zespolenia z Dobrą Nowiną”. W to dzieło odrodzenia mają się włączyć katolicy świeccy. Jak to podkreślał Prelegent, Katechizm Kościoła Katolickiego, cytując Konstytucję Soborową Lumen gentium, tak widzi ich rolę: „(...) świeccy winni wspólnymi siłami tak uzdrawiać istniejące na świecie urządzenia i warunki, jeśli one gdzieś skłaniają do grzechu, by to wszystko stosowało się do norm sprawiedliwości i raczej sprzyjało praktykowaniu cnót, niż mu przeszkadzało. Tak postępując, przepoją kulturę i dzieła ludzkie wartością moralną" (nr 909) .

Drugi wykład "Kościół i kultura w latach osiemdziesiątych XX wieku " miał Pan Profesor Jan Żaryn - pracownik IPN, historyk, nauczyciel akademicki na UKSW w Warszawie, publicysta, redaktor naczelny miesięcznika „wSieci Historii”.

Bardzo interesująco mówił o roli artysty, jaką ten ma do odegrania. Od wieków w tradycji chrześcijańskiej artyści dzięki swej wrażliwości estetycznej odkrywali w świecie ślady Boga, stawali się pośrednikami między Bogiem i ludźmi. Podmiotem ich sztuki był Bóg i Jego dzieło. Przesunięcie akcentów nastąpiło w okresie impresjonizmu. Dzieła impresjonistyczne położyły nacisk przede wszystkim na opisywanie wrażeń i doznań poznającego podmiotu, czyli artysty, rezygnując z realistycznego przedstawiania rzeczywistości. Konsekwencją takiego jej oglądu stał się relatywizm, a w dalszych etapach te kierunki artystyczne i filozoficzne, które marginalizowały czy wręcz usuwały Boga z kręgu swoich zainteresowań i poglądów.

Po drugiej wojnie światowej, gdy doktryną oficjalnie dominującą stał się marksizm, eliminowano z rzeczywistości publicznej kulturę chrześcijańską. Zabiegiem, który skutecznie służył temu celowi, było ograniczanie swobody twórczej poprzez wtłoczenie jej w ramy programowe mnożących się różnych związków, zrzeszeń i stowarzyszeń promujących tylko tych twórców, którzy podporządkowali się „jedynie słusznej” ideologii. Artyści, którzy chcieli tworzyć w sposób niezależny, przepadli, ich dzieł nie dotowano,  nie promowano, nie publikowano. Tak na przykład utrącono twórczość utalentowanego poety Wojciecha Bąka.

Dopiero – paradoksalnie – stan wojenny spowodował zmianę tej sytuacji. Granica wytrzymałości została przekroczona. Wielu artystów zbuntowało się przeciw tworzeniu na państwowe zamówienie. Zapragnęli wyrwać się spod kurateli komunistycznego państwa. Miejscem azylu, w którym mogli swobodnie prezentować swój dorobek artystyczny, stał się Kościół katolicki. W świątyniach pojawił się teatr, muzyka, poezja, malarstwo. Artyści korzystali z pomocy Kościoła, ponieważ wielu z nich było jego członkami. Do świątyń przychodzili również ci, którzy stali na uboczu życia religijnego. Znalazłszy się w przestrzeni sakralnej, niejednokrotnie odnaleźli samych siebie i  weszli w głębię chrześcijaństwa.

Ważną inicjatywą hierarchii kościelnej, z której korzystali niezależni artyści – jak przypominał Profesor Żaryn –  były m.in. tygodnie kultury chrześcijańskiej. Organizowano je już od połowy lat 70. w Warszawie. Z czasem zaczęły się one odbywać na terenie większości diecezji w całym kraju. Również w Warszawie – tuż po wprowadzeniu stanu wojennego – powstało pierwsze Duszpasterstwo Środowisk Twórczych, pod opieką ks. Wiesława Niewęgłowskiego. Istotną rolę odegrały też Sacrosongi, czyli festiwale piosenki religijnej, zapoczątkowane przez ks. Jana Palusińskiego u schyłku lat 60. w Łodzi, a później rozprzestrzeniające się po całej Polsce. Prężnymi ośrodkami kultury niezależnej stały się miasta mniej znane i oddalone od stolicy, jak Stalowa Wola (z ks. Edwardem Frankowskim i Ewą Kuberną), Gliwice (z ks. Herbertem Hlubkiem) czy Nowa Huta (z ks. Kazimierzem Jancarzem).

Bolesnym jest fakt, że ta z takim trudem zdobywana niezależność kultury została nam na przełomie XX i XXI wieku odebrana, poddana  dyktatowi trendów obowiązujących w krajach Unii Europejskiej.

W konferencji w Gródku uczestniczyły cztery osoby z POAK w Szczawnicy: prezes Aleksander Majerczak, Stanisław Słowik, Wojciech Czaja oraz Halina Mastalska.

 

(hm)

Designed byNet48.pl