W trosce o ważne detale

 

Wśród osób wyróżnionych przez Akcję Katolicką za budującą postawę chrześcijańską i zaangażowanie na rzecz parafii jest pan Jan Gabryś – Siuda.


 

Żeby w kościele wszystko sprawnie funkcjonowało, a liturgia miała piękną oprawę, musi czuwać nad tym wielu ludzi: nie tylko ksiądz, organista, kościelny, nie tylko lektorzy i ministranci. Są w kościele posługi mniej widoczne, a jednak nieodzowne. Pan Jan dobrze o tym wie, szefuje przecież Bractwu Wiecznego Różańca. Do zadań tego bractwa należy m. in. troska o należyte przygotowanie procesji. Mężczyźni noszą baldachim nad monstrancją z Najświętszym Sakramentem, a także idą obok księdza ze świecami, kobiety natomiast z zapalonymi świecami poprzedzają baldachim. Członkowie bractwa sami kupują świece i dbają o ich estetyczny wygląd: czyszczą je i zaopatrują w kapturki. Czy procesja jest długa czy krótka, raz na jakiś czas czy codziennie – jak na przykład w oktawie Bożego Ciała – solidnie wywiązują się ze swojego obowiązku.

Pan Gabryś wyznaczył sobie jeszcze inne zadanie: co roku przed Bożym Narodzeniem wycina choinki (kiedyś w lesie, a teraz na terenie przykościelnym) i ustawia je w kościele. Od lat chętnie garnie się do wielu innych prac dekoracyjnych i remontowych. Na przykład, jeszcze za czasów proboszczowania ks. Stanisława Wacha, gdy kościół był malowany, angażował się wraz z innymi, w sporządzenie, a później w rozebranie rusztowania. Trudna to była sprawa. Zwłaszcza że chętnych zgłosiło się niewielu. Pan Jan przypomina sobie, jak to zrezygnowany ks. Wach musiał ogłosić, że pomocników do konstrukcji rusztowania będzie musiał sprowadzić z Grywałdu. Dopiero wtedy szczawniczanie się zawstydzili i przyszło ich do tej społecznej pracy 28. Przydałoby się i dzisiaj – marzy pan Jan – żeby ludzie garnęli się do pracy przy kościele, bez oglądania się na zapłatę. Jak by to było dobrze, gdyby na procesjach nosiło się wszystkie figury i feretrony, które bezużytecznie leżą w domu parafialnym. To przecież nasza wspólna sprawa, żeby liturgia wyglądała okazale i godnie – konkluduje.

Tym pragnieniom wypada tylko przyklasnąć i liczyć na to, że się spełnią.

Halina Mastalska